Rollkur – co to jest i jakie ma konsekwencje?

Czym jest rollkur?

Rollkur, znany również jako hiperfleksja, to wysoce kontrowersyjna metoda treningu koni, kojarzona głównie z ujeżdżeniem. Polega na celowym, ekstremalnym zgięciu szyi zwierzęcia, aż jego głowa znajdzie się daleko za linią pionu, a broda niemal dotknie klatki piersiowej. W tej nienaturalnej pozycji najwyższym punktem staje się nie potylica, a okolica trzeciego kręgu szyjnego, co wizualnie przypomina „zrolowaną” szyję.

Nazwa, pochodząca z języka niemieckiego, została spopularyzowana w latach 80. XX wieku przez branżowe pismo „St. Georg”. Od samego początku metoda budziła skrajne emocje, głównie ze względu na siłę i agresję, z jakimi często się wiąże. Choć jej zwolennicy mówią o zwiększaniu elastyczności i siły mięśni, krytycy alarmują o druzgocących konsekwencjach dla dobrostanu i zdrowia konia.

Kontrowersje związane z rollkurem

Rollkur to jedna z najbardziej zapalnych metod we współczesnym jeździectwie, będąca zarzewiem głębokich sporów etycznych o dobrostan koni w sporcie.

Zwolennicy tej techniki przekonują, że jej celem jest rozwój atletycznych zdolności konia. Według nich głębokie zgięcie szyi aktywuje i zaokrągla grzbiet, co z kolei zwiększa siłę, elastyczność oraz sprężystość mięśni. Efekt? Bardziej ekspresyjne i wydajne chody, tak wysoko cenione w ujeżdżeniu na najwyższym poziomie.

Dla zdecydowanej większości środowiska jeździeckiego, weterynarzy i obrońców praw zwierząt argumenty te są jednak nie do przyjęcia. Postrzegają oni rollkur nie jako metodę treningową, lecz jawną formę znęcania się nad zwierzętami. Wymuszona hiperfleksja powoduje bowiem ból, strach i chroniczny stres, mogąc prowadzić do trwałych urazów fizycznych i psychicznych. Co więcej, koń w tej pozycji ma ograniczone pole widzenia i poważne trudności z oddychaniem, co jest jawnym zaprzeczeniem podstawowych zasad dobrostanu.

Wpływ rollkuru na zdrowie koni

Jednym z najpoważniejszych zagrożeń jest obturacja – zwężenie dróg oddechowych. Ekstremalne zgięcie szyi fizycznie ściska gardło i tchawicę, dramatycznie utrudniając przepływ powietrza. Wystarczy wyobrazić sobie próbę głębokiego oddechu podczas biegu z brodą przyciśniętą do klatki piersiowej. Dla konia-sportowca to prosta droga do niedotlenienia, paniki i ogromnego stresu. Taka sytuacja nie tylko drastycznie obniża wydolność, ale stanowi bezpośrednie zagrożenie dla jego zdrowia.

Powiązany wpis:  Konie iberyjskie - rasy, historia i charakterystyka

Nienaturalna pozycja dewastuje również układ mięśniowo-szkieletowy. Hiperfleksja wywołuje ogromne napięcie w więzadle karkowym i nienaturalny nacisk na kręgi szyjne, co grozi zmianami zwyrodnieniowymi i chronicznym bólem. Wbrew twierdzeniom o „zaokrąglaniu grzbietu”, rollkur często prowadzi do jego usztywnienia i zapadnięcia, gdyż koń desperacko napina mięśnie, by przeciwdziałać sile jeźdźca. Długotrwałe stosowanie tej techniki to niemal gwarancja patologii mięśni, uszkodzeń stawów i trwałych kontuzji.

Hiperfleksja ma również niszczący wpływ na psychikę i zmysły konia. Wymuszona pozycja zaburza jego naturalną równowagę i dramatycznie ogranicza pole widzenia. Dla konia, zwierzęcia z natury uciekającego, niemożność obserwacji otoczenia w połączeniu z bólem i dusznościami jest źródłem nieustannego stresu i strachu. Taki trening, oparty na wymuszaniu posłuszeństwa poprzez ból i bezradność, niszczy zaufanie i jest jawną formą znęcania się nad zwierzęciem.

FEI i regulacje dotyczące rollkuru

W związku z narastającą krytyką Międzynarodowa Federacja Jeździecka (FEI) oficjalnie zakazała stosowania rollkuru, definiując go jako hiperfleksję osiągniętą przy użyciu agresywnej siły. Użycie tej metody na zawodach pod egidą FEI grozi natychmiastową dyskwalifikacją i dalszymi sankcjami.

Regulacje wprowadziły jednak pewne kontrowersyjne rozróżnienie, które do dziś jest przedmiotem gorących dyskusji. FEI odróżnia bowiem zakazany „rollkur” od techniki LDR (Low, Deep, Round – nisko, głęboko, okrągło). Według oficjalnej definicji LDR to pozycja utrzymywana przez konia dobrowolnie, bez użycia siły i tylko przez krótkie chwile. W teorii jest to więc narzędzie gimnastyczne, a nie metoda wymuszania posłuszeństwa.

Problem w tym, że w praktyce granica między agresywnym rollkurem a rzekomo akceptowalnym LDR jest niezwykle cienka i trudna do zweryfikowania. Dla obserwatora z zewnątrz, a nawet dla sędziów, obie pozycje mogą wyglądać identycznie. To stwarza ogromne pole do nadużyć i utrudnia egzekwowanie przepisów, ponieważ ocena, czy koń utrzymuje pozycję dobrowolnie, czy pod przymusem, jest wysoce subiektywna. W efekcie, mimo formalnego zakazu, problem hiperfleksji wciąż pozostaje jednym z największych wyzwań dla dobrostanu koni w sporcie wyczynowym.

Powiązany wpis:  Rodzaje siodeł - przewodnik po typach siodeł konnych

Alternatywy dla rollkuru

Na szczęście świat jeździecki zna wiele skutecznych i humanitarnych alternatyw dla rollkuru. Współczesne szkolenie koni kładzie coraz większy nacisk na partnerstwo, zrozumienie biomechaniki i troskę o dobrostan psychiczny zwierzęcia. Zamiast wymuszać pozycję siłą, można osiągnąć harmonię i doskonałe wyniki poprzez pracę opartą na zaufaniu i prawidłowym rozwoju fizycznym.

Fundamentem etycznego treningu są metody, które szanują naturalną budowę konia i zachęcają go do swobodnego, nieskrępowanego ruchu. Do najważniejszych alternatyw należą:

  • Trening klasyczny: To filozofia oparta na systematycznej, wieloletniej pracy, której celem jest harmonijny rozwój muskulatury, równowagi i elastyczności. Zamiast siłowo zginać szyję, dąży się do tego, by koń sam, w wyniku wzmocnienia mięśni grzbietu i zadu, odnalazł prawidłowe ustawienie. Takie podejście promuje zdrowie i zapewnia koniowi długą karierę sportową.
  • Praca na lonży: Prawidłowo prowadzona, pozwala koniowi znaleźć własną równowagę i rytm bez obciążenia jeźdźcem. To doskonałe narzędzie do budowania kondycji i rozwijania elastyczności w naturalny sposób, bez uciekania się do sztucznych, wymuszonych pozycji.
  • Techniki oparte na pozytywnym wzmocnieniu: Metody te, czerpiące z nauki o zachowaniu zwierząt, polegają na nagradzaniu pożądanych reakcji, a nie karaniu za błędy. Takie podejście buduje wewnętrzną motywację konia do współpracy i sprawia, że trening staje się dla niego przyjemnym doświadczeniem, co przekłada się na lepszą komunikację i autentyczną chęć do pracy z jeźdźcem.

Wszystkie te metody łączy jeden cel: chęć osiągnięcia współpracy z koniem, a nie jego zdominowania. Poprawiają one nie tylko sprawność fizyczną, taką jak równowaga i elastyczność, ale przede wszystkim budują silną więź między jeźdźcem a zwierzęciem – więź opartą na wzajemnym szacunku i zrozumieniu. Wybór tych dróg to inwestycja w to, co w jeździectwie najcenniejsze: w zdrowie, zaufanie i prawdziwą harmonię.